20/10/2026
Nic nie rozpala wyobraźni i nie pobudza kreatywności podatników tak, jak nowa optymistyczna interpretacja podatkowa na horyzoncie🧡🧡🧡
Zwłaszcza taka z gatunku łupinek nadziei na bezkresnym oceanie bezwzględnych przepisów podatkowych. A jak do tego sprawa poniesie się po sieci dopalona rolkami tiktokowych "ekspertów" od księgowości to zaczyna się prawdziwy cyrk🤦♀️😜🚀🔥
Dlatego dziś od księgowej mała lekcja zdrowego rozsądku czyli jak zachować zimną krew i nie dać się ponieść emocjom😉😊😘
W jednej z ostatnich interpretacji dyrektor KIS zgodził się, aby podatniczka zaliczyła do kosztów firmowych wydatki na studia dziewczyny, którą zatrudniała na zlecenie. Kierunek studiów był tożsamy z zadaniami jakie wykonywała, a podniesienie jej kwalifikacji mogło by się przełożyć na wzrost przychodów firmy. Jakny nie patrzeć...logiczne.
Myk polega jednak na tym że dziewczyna na zleceniu to córka wnioskodawczyni.
I się zaczęło🤯🤯🤯...gdzie by nie spojrzeć same klikbajty, że oto "skarbówka potwierdza-można zaliczyć studia dziecka w koszty"😵💫🤨🤦♀️ Ehhhh...
A co w odpowiedzi??...A mogę prywatne przedszkole syna też? A mogę zajęcia córki z baletu? A mogę wyjazd dzieci na narty. Ostny koncert życzeń...
NIE❌️ nie można...ani nart, ani baletu ani nawet przedszkola. Fiskus nie zgodził się na zaliczenie do kosztów "wydatków na dziecko", tylko wydatków a zleceniobiorcę/pracownika i to tylko dlatego że w przyszłości przełożą sie na wyniki firmy. Mały szczegół, a jednak robi fundamentalną różnicę. I w większości przypadków na tym opierają się właśnie decyzje skarbówki. Na szczegółach, niuansach i detalach. I na tym że z pozoru 2 te same sprawy prawie nigdy takie same nie są.
Warto o tym pamiętać i nieco chłodzić emocje, zwłaszcza gdy czyta się rewelacje o nadchodzacym podatkowym eldorado, które zbawi naszą firmę🧡🧡🧡