16/10/2026
Witajcie nasi podatnicy❗️
Bycie mamą i przedsiębiorca to pasmo nieustających historii...
A bycie mamą i księgową jednocześnie? To już pełna księgowość życia, w której każdego dnia pojawiają się nowe operacje, ojjjjj pojawiają...
Bilans otwarcia? Kawa i ambitne plany na dzień roboczy.
Przychody? Uśmiechy, przytulasy i ich wariacje, niekończące się „mamo, zobaaaacz to”.
Koszty? Nieprzespane noce, zgubione bluzy, zapomniane sprawdziany i pytania zadawane dokładnie wtedy, kiedy próbujesz się skupić.
Zobowiązania? Bezterminowe.
Należności? Chociaż pięć minut świętego spokoju...tyle chciałam dla siebie wychodząc z moimi dziewczynami z biura do kina...🙃
A na koniec dnia okazuje się, że żadne aktywa nie są tak cenne jak te małe istoty, które codziennie wywracają nam życie do góry nogami.
I choć czasem bilans się nie zgadza, cierpliwość schodzi poniżej zera, a poziom chaosu przekracza wszelkie dopuszczalne limity…
To na pewno jedyna działalność, której nigdy nie chciałabym zamknąć...
Bo macierzyństwo, podobnie jak księgowość, uczy jednego: nie wszystko da się zaplanować, nie wszystko da się kontrolować i nie na wszystko znajdziemy odpowiednią rubrykę.
A Wy, mamy, jak tam Wasz dzisiejszy bilans? Na plusie czy już księgujemy straty? 😬
Pozdrawiwmy,
Siostry Księgowe